Hula hop!

Hula hop kojarzy nam się z zabawką dziecięcą. Bardziej zainteresowani doskonale jednak wiedzą, że hula hop wspaniale ćwiczy nasz brzuch i talię! Ile kosztuje taki sprzęt i jak z nim ćwiczyć?

Nie musimy chodzić na siłownię, aby pięknie wyglądać. Dom to także fajne miejsce do tego, aby stworzyć sobie małą, własną siłownię. Jeśli zależy Ci przede wszystkim na wyrobieniu sobie brzucha oraz tak pożądanej talii „osy”, powinnaś zaopatrzyć się w hula hop!

Jakie hula hop kupić?

Możemy zaopatrzyć się w takie hula hop, jakie miałyśmy w dzieciństwie. Tak, wbrew pozorom z takim również da się ćwiczyć. Można także zainteresować się specjalnymi kołami dostępnymi w internecie lub sklepach stacjonarnych ze sprzętem sportowym. Hula hop specjalistyczne mogą mieć różną wagę oraz wielkość. Niektóre z nich mają specjalne wypustki (masażery), które dodatkowo stymulują mięśnie.

Najlepiej kupić koło o średnicy metra. Jeśli nie stać Cię na specjalne hula hop, możesz kupić takie najzwyklejsze i wsypać do niego np. ryż aby je obciążyć co da lepszy efekt w ćwiczeniach.

Kręcenie hula hop to nie tylko ćwiczenia. Aktywność z kołem daje nam wiele radości, bo choć wygląda niewinnie po jakimś czasie daje widoczne efekty.

Ile razy dziennie ćwiczyć?

Na początku polecam raz lub dwa razy dziennie po parę minut. Jeśli nabierzesz wprawy warto ten czas sobie wydłużyć np. do 30 min x 2 lub jeden raz całą godzinę np. oglądając ulubiony serial:)

Ile kosztuje hula hop?

Ceny wahają się od 10 do nawet 140 zł.

Jak ćwiczyć z tym niezwykłym kołem?

Ćwiczenia z hula hop wymagają precyzji. Aby umiejętnie kręcić kołem bezustannie i przez dłuższy czas, musimy nabrać wprawy. Nie należy się zatem poddawać po paru nieudanych próbach. Ćwiczenie polega na kulistym wykonywaniu ruchów ciałem, tak aby hula hop utrzymywało się na nim i nie spadało w dół.

Oprócz brzucha i talii koło to rzeźbić może także nasze ręce. Wystarczy, że będziemy kręcić koło na ręce.

Kto z Was kręcił już hula hopem?:)

Domowy jogurt

Pyszny, ZDROWY, DOMOWY jogurt. Sklepowe mogą się schować! Dziś przepis na własnoręcznie zrobiony jogurt naturalny!

Po co przepłacać i kupować gotowe jogurty, których skład ciężko nam skontrolować? W dzisiejszych czasach na sklepowych półkach oprócz różnorodnych smaków znaleźć można… różnorodne konserwanty, barwniki, ulepszacze… a do tego tony cukru! I po co to komu, skoro sami możemy zrobić sobie zdrowszy, LEPSZY odpowiednik?:)

Odkąd zaczęłam sama robić jogurt lub przy braku czasu kupować ten naturalny i mieszać z różnymi, świeżymi owocami, nigdy już nie powrócę do sklepowych, „owocowych” jogurtów. Wprost pokochałam je za to, że są po prostu zdrowe i pyszne!

Są dwa warianty na uzyskanie przepysznego, domowego deseru.

1. Możemy kupić naturalny jogurt w sklepie (patrzcie na składy, często dodawane są niepotrzebne dodatki. W jogurcie naturalnym najważniejsze są żywe kultury bakterii) oraz owoce świeże, suszone lub dżemy, konfitury (najlepiej domowe). Na co mamy akurat ochotę, możemy śmiało zmieszać z jogurtem naturalnym. Jeśli lubicie słodkie jogurty, warto dodać miód lub banana, które szybko wypełnią deser naturalną słodkością. Pycha!

2. Jeśli chcemy zrobić prawdziwy, domowy jogurt naturalny, czyli bazę do deseru, możemy kupić jogurtownicę lub poradzić sobie bez takiego sprzętu. Potrzebujemy mleko (najlepiej prawdziwe, prosto od krowy) oraz jednorazowo sklepowy jogurt naturalny (gdy robimy jogurty pierwszy raz.)

Wystarczy, że litr mleka przytrzymamy na palniku ok. 20 min. (nie można doprowadzić do wrzenia), a następnie ostudzimy do temp ok. 40 stopni. Wlewamy mały, sklepowy jogurt naturalny i całość przelewamy do pojemniczków jogurtownicy. Jeśli nie mamy takiego sprzętu wystarczy, że włożymy gotowe pojemniki z przygotowanym jogurtem do włączonego na ok. 40 st. C piekarnika i pozostawimy na 12 godzin. W ostateczności pojemniki można dać pod koc i odstawić w ciepłe miejsce. Po tym czasie jogurciki przechowujemy do 7 dni w lodówce.

Aby zrobić kolejną partię, należy jako podstawę użyć jednego z wcześniej zrobionych jogurtów (mamy zrobioną, a więc nie musimy kupować).

A Wy, robiliście już własny jogurcik?