Niestety, ale obecnie coraz więcej dzieci i młodzieży unika lekcji wychowania fizycznego. Co jest tego powodem? Dlaczego nie lubimy wf-u?
Przyznam szczerze, że sama nie przepadałam za lekcjami wf-u. A teraz codziennie ćwiczę w domu oraz chodzę na zajęcia fitness. Sama, z własnej woli. Dlaczego zatem z taką niechęcią chodziłam na tamte zajęcia, mimo że były darmowe?
Myślę, że powodem może być to, że na szkolnych zajęciach wf-u z reguły nie mamy możliwości wyboru dyscypliny sportu, która nas interesuje. I tak gramy przez pół roku w siatkówkę, mimo że siatkówki nie lubimy. Albo w hokeja, albo co gorsza – w tzw. zbijaka.
Z roku na rok coraz większa liczba dzieci i młodzieży posiada zwolnienia lekarskie z tego przedmiotu. W niektórych szkołach liczba ta dochodzi nawet do 25% wszystkich uczniów! Nie wnikajmy czy są to zwolnienia autentyczne, czy też nie…

Dlaczego nie lubimy wf-u?
1) Brak różnorodności.
Pierwszym z powodów, o których wspomniałam już wcześniej, jest niewielka różnorodność zająć i brak możliwości wyboru rodzaju aktywności fizycznej na wf-ie. Co prawda, zwłaszcza w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych, mamy najczęściej podział na grupy dziewczynek i chłopców, kończy się to jednak na ogół tak, że chłopcy przez cały rok grają w piłkę nożną, a dziewczynki w siatkówkę. A dlaczego nie wprowadzić większej różnorodności? Na każdych zajęciach czegoś innego, ciekawego? Aerobik, badminton, taniec, wspinaczka?
2) Rywalizacja i wyśmiewanie.
Młodzi ludzie są niezwykle wrażliwi na krytykę i pragną akceptacji swoich rówieśników. Jak zatem ma lubić wf uczeń, który do każdej drużyny wybierany jest na samym końcu? Albo niska dziewczynka, której z trudem przychodzi przebicie piłki przez siatkę, czy wrzucenie jej do kosza? Na którą wszyscy tylko narzekają, ponieważ straciła kolejny punkt?
Dzieci i młodzież mogą także wstydzić się swojego ciała – przebierania się we wspólnej szatni, chodzenia w których spodenkach i koszulkach. Dzieci często proszą rodziców, aby wypisywali im zwolnienia z wf, nawet kiedy w istocie nie są przeziębione. Symulują gorsze samopoczucie, aby jakoś przebłagać rodziców, naumyślnie zapominają zabrać strój z domu, kiedy szykuje się szczególnie trudna w ich mniemaniu lekcja. Czasami wolą nawet dostać uwagę, czy jedynkę, niż uczestniczyć w zajęciach, które przecież z założenia powinny być dla nich dobrą zabawą, a nie koszmarem, do którego muszą się przymuszać…

3) Na ocenę.
Czy zajęcia wf-u w ogóle powinny być na ocenę? Czy to nie zniechęca uczniów? Przecież nie każdy ma predyspozycje by wykonywać perfekcyjne przewroty w przód, robić fikołki na drążku, czy skakać przez skrzynię. Czy powinien zatem być z tego rozliczany tak samo, jak z innych przedmiotów? Z nich chociaż ma możliwość nauczyć się lub nie. Czy ćwiczeń na wf-ie da się nauczyć tak, jak np. historii czy matematyki? Moim zdaniem niekoniecznie… Niektórzy nauczyciele wymagają od dzieci niestworzonych rzeczy jak np. stajnia na rękach, nie zastanawiając się nad tym, że dzieci mogą zwyczajnie bać się wykonywania takich akrobacji.
4) Brak higieny.
Zajęcia w-fu, a potem cztery kolejne godziny normalnych zajęć? Gdzie przerwa miedzy zajęciami to najczęściej 5-10 minut, więc wzięcie prysznica graniczy niemal z cudem (o ile dana szkoła w ogóle nimi dysponuje). Taka sytuacja może być niekomfortowa szczególnie dla dziewczynek, oraz nastolatek, które mogą czuć się nieco niekomfortowo. Dziewczynki mogą czuć się także skrępowane z powodu zgłaszania nauczycielowi comiesięcznego niedysponowania. Bo czy naprawdę wszyscy dookoła muszą wiedzieć, że akurat mają właśnie „te” dni?
To może na basen?
Część szkół zamiast tradycyjnych zajęć wychowania fizycznego, wybiera te organizowane na basenie. Myślę, że to świetny pomysł, chociaż niestety ja również nie wspominam takich zajęć zbyt dobrze. W moim przypadku uczniowie byli często zmuszani do robienia rzeczy, których wcale nie chcieli robić i których się bali – jak na przykład skoki do wody z wysokości. Dziewczynki mają też często problem z wysuszeniem swoich długich włosów – zwyczajnie brakuje na to czasu, gdyż niebawem zaczynają się kolejne zajęcia…

A czy lekcje wf-u są w ogóle ważne?
Oczywiście. Zapewnienie dziecku, czy nastolatkowi niezbędnej dawki aktywności fizycznej jest konieczne do prawidłowego rozwoju, a także wyrobienia w sobie nawyku uprawiania sportu. Jak niestety wiadomo większość dzieci i młodzieży spędza swoje popołudnia i wieczory przed ekranem telewizora albo komputera. Tylko niewielka część uprawia jakiś sport poza szkołą.
Ćwicząc dziecko rozładowuje napięcie i stres szkolny. Brak ruchu u dzieci i młodzieży może powodować otyłość, wady postawy, płaskostopie, choroby układu krążenia. Sport zespołowy rozwija umiejętności pracy w grupie, uczy współzawodnictwa oraz ponoszenia porażek.
Niektórzy rodzice sami zachęcają swoje dzieci do opuszczania zajęć wf-u, a nawet udają się z nimi do lekarza po „lewe” zwolnienia. A Wy co sądzicie na ten temat? Dobrze wspominacie swoje lekcje wf-u? Czekam na Wasze komentarze:)

