Kolorowe misie, uśmiechnięte owoce czy pokręcone, kwaśne glisty. Tak, mowa o żelkach:) Kto ich nie lubi? Czy wiecie jak łatwo zrobić swoje własne, domowe? Po przeczytaniu postu nie będziecie chcieli kupować tych sklepowych, których skład woła o pomstę do nieba…
Co zawierają sklepowe żelki?
Cukier, sztuczne syropy, zagęszczacze, paskudne konserwanty i pełno barwników, dzięki którym węże czy misie są tak wymyślnie kolorowe i słodziutkie. Mało kto się orientuje, że niektóre konserwanty czy barwniki źle odbijają się na dzieciach. Co to znaczy? Mogą one powodować nadaktywność psychoruchową dziecka. A chodzi tutaj o barwniki oznaczone magiczną literą E i są to: E-104, E-122, E-124, E-129. Natomiast wszelkie ulepszacze powodują, że dziecko gubi gdzieś koncentrację i staje się bardziej histeryczne.
A co z zębami? Żelki zagłębiają się w szczeliny zębowe, które tylko czekają, aż bakterie się nimi zajmą. To już otwarta droga do próchnicy. Cukry i syropy zawarte w cukierkach i żelkach mają zły wpływ na poziom glukozy we krwi, a przecież na samym początku listy w składzie żelków jest właśnie cukier… Chcecie wiedzieć ile cukru jest w 100g żelków? Wysypcie sobie na dłoń….12 łyżeczek cukru!
Nie ma wątpliwości, że dzieciaki kochają te kolorowe, słodkie czy kwaśne żelowe sprężynki czy serduszka. Ale czy wiecie, że nie ma w nich NIC WARTOŚCIOWEGO? Nic, a nic. Dając je swoim dzieciom fundujemy im ryzyko otyłości, raka, czy cukrzycy w przyszłości.
Jak zrobić domowe, żelowe smakołyki?
Wystarczy jedynie 10 minut, aby nasza pociecha mogła zjeść zdrowszą wersję gumiżelków.
Najpierw robimy „galaretkę”:
– 8 łyżeczek żelatyny
– cukier do smaku (najlepiej brązowy)
– 1 saszetka herbaty owocowej
– 100 ml gorącej wody
Płynną galaretkę przelewamy do formy (można użyć silikonowej formy do kostek lodu np. w kształcie serduszek). Chłodzimy w lodówce do stężenia.
Smacznego!
Próbowaliście kiedyś zrobić swoje własne żelki? 🙂

