Już jutro Tłusty Czwartek:) Czekacie tak, jak ja na możliwość opychania się pączkami i faworkami bez wyrzutów sumienia?:)
Z cukrem pudrem, z lukrem, z czekoladą. A w środku nadzienie z róży, powidło owocowe, budyń… Mniam:) A Wy jakie pączki lubicie najbardziej? Przy okazji Tłustego Czwartku postanowiłam zgłębić tajemnicę jak bardzo tuczące oraz niezdrowe są pączki:)
Pączek to smakołyk smażony w głębokim tłuszczu, nie posiadający w zasadzie żadnych składników odżywczych.
Jeden pączek to ok. 200-300 kcal. Jego kaloryczność może się wahać w zależności od wielkości, rodzaju polewy oraz nadzienia. Najbardziej kaloryczne będą pączki z nadzieniem czekoladowym. Najlepiej sięgać po te z marmoladą i cukrem pudrem (lukier jest bardziej kaloryczny).
Aby spalić jednego pączka trzeba biegać przez 30 minut, 40 minut tańczyć lub przez godzinę sprzątać mieszkanie;)

Pączki możemy przygotować także sami w domu. Wbrew pozorom wcale nie jest to aż takie trudne. Wystarczy odrobina dobrych chęci i wolnego czasu. Możemy postawić na „zdrowszą” wersję tradycyjnych pączków – zamiast na smalcu, usmażyć je na oleju roślinnym bądź oliwie z oliwek. Mąkę pszenną zamienić na razową, orkiszową, bądź typu graham. Postawmy na nadzienie z dzikiej róży bądź czarnej porzeczki – owoce z dużą zawartością witaminy C.
Słyszałam także o modnym ostatnio pieczeniu pączków i faworków zamiast na głębokim tłuszczu – w piekarniku. Co prawda jeszcze nie próbowałam, ale pomysł wydaje się całkiem ciekawy i na pewno o wiele zdrowszy oraz mniej tuczący. Może to właśnie jutro jest ten właściwy dzień, aby go wypróbować?:)
Zatem pączki tak, ale z umiarem! Pamiętajmy, żeby nie przesadzić. Nie odmawiajmy sobie jednak tego drobnego grzeszku, zwłaszcza, że Tłusty Czwartek ma miejsce tylko raz do roku;)
Ile pączków zjedliście ostatnim razem? Planujecie jutro pobić rekord? A może raczej wyjątkowo nieco przystopować? Nie wierzę jednak, że znajdzie się osoba, która nie zje jutro choć jednego pączka;)

