Mineralna czy źródlana? Jaka woda butelkowana jest najlepsza

Wydawać by się mogło, że woda to woda, nieważne czy na etykiecie pisze „źródlana” czy też „mineralna”. Jednak różnica między nimi jest spora. Co oznaczają obie te nazwy?

Wszystkie wody wydobywane są z zasobów podziemnych, które doskonale chronione są przed zanieczyszczeniami dzięki utworom geologicznym. Dzięki temu są całkowicie czyste pod względem mikrobiologicznym i chemicznym.

Czy to woda mineralna czy źródlana, każda z tych wód zanim trafi do butelek przechodzi restrykcyjne badania. Nie musimy się więc obawiać, że pływają w niej niepożądane składniki lub że jest po prostu mało wartościowa.

Woda źródlana czyli nisko zmineralizowana to woda, która ma w sobie mniej niż 500mg/l składników mineralnych. Taka woda jest idealna dla małych dzieci, które poprzez niedojrzałe nerki i żołądek nie mogą spożywać wód mineralnych. Taka woda nadaje się świetnie do przygotowywania posiłków dla dzieci, a także do robienia napojów czy zup. Dla organizmu jest wybawieniem od niedoboru wody. Woda źródlana może być stosowana właściwie do każdego celu. Traktowana może być także jako wybawienie przy problemach z wodą kranową.

Woda mineralna – średnio zmineralizowana to woda, która ma powyżej 1000mg/l składników mineralnych. Taka woda, która może korzystnie wpłynąć na nasz organizm dzięki występowaniu w niej wapnia, wodorowęglanu, potasu i magnezu. Wodorowęglany zawarte w wodzie działają korzystnie na kwasy w żołądku (np. zgada, refluks), natomiast wapń i magnez poprawiają działanie układu krwionośnego. W sklepach można znaleźć też wodę mineralną o niskiej zawartości sodu, która polecana jest dla osób z nadciśnieniem.

Wody wysoko zmineralizowane powinny pić kobiety w ciąży i karmiące, osoby fizycznie pracujące, a także sportowcy, którzy mają większe zapotrzebowanie na wapń i magnez.

Czas na rolki!

Kto z Was jeździ na rolkach? Czy wiecie ile korzyści płynie z uprawiania tego sportu? Dzisiaj o jeździe na rolkach w formie rekreacyjnej, o tym gdzie najlepiej jeździć, dla kogo polecana jest ta aktywność i za ile możemy kupić niezbędny sprzęt. Zapraszam:)

Czytaj więcej

Domowy jogurt

Pyszny, ZDROWY, DOMOWY jogurt. Sklepowe mogą się schować! Dziś przepis na własnoręcznie zrobiony jogurt naturalny!

Po co przepłacać i kupować gotowe jogurty, których skład ciężko nam skontrolować? W dzisiejszych czasach na sklepowych półkach oprócz różnorodnych smaków znaleźć można… różnorodne konserwanty, barwniki, ulepszacze… a do tego tony cukru! I po co to komu, skoro sami możemy zrobić sobie zdrowszy, LEPSZY odpowiednik?:)

Odkąd zaczęłam sama robić jogurt lub przy braku czasu kupować ten naturalny i mieszać z różnymi, świeżymi owocami, nigdy już nie powrócę do sklepowych, „owocowych” jogurtów. Wprost pokochałam je za to, że są po prostu zdrowe i pyszne!

Są dwa warianty na uzyskanie przepysznego, domowego deseru.

1. Możemy kupić naturalny jogurt w sklepie (patrzcie na składy, często dodawane są niepotrzebne dodatki. W jogurcie naturalnym najważniejsze są żywe kultury bakterii) oraz owoce świeże, suszone lub dżemy, konfitury (najlepiej domowe). Na co mamy akurat ochotę, możemy śmiało zmieszać z jogurtem naturalnym. Jeśli lubicie słodkie jogurty, warto dodać miód lub banana, które szybko wypełnią deser naturalną słodkością. Pycha!

2. Jeśli chcemy zrobić prawdziwy, domowy jogurt naturalny, czyli bazę do deseru, możemy kupić jogurtownicę lub poradzić sobie bez takiego sprzętu. Potrzebujemy mleko (najlepiej prawdziwe, prosto od krowy) oraz jednorazowo sklepowy jogurt naturalny (gdy robimy jogurty pierwszy raz.)

Wystarczy, że litr mleka przytrzymamy na palniku ok. 20 min. (nie można doprowadzić do wrzenia), a następnie ostudzimy do temp ok. 40 stopni. Wlewamy mały, sklepowy jogurt naturalny i całość przelewamy do pojemniczków jogurtownicy. Jeśli nie mamy takiego sprzętu wystarczy, że włożymy gotowe pojemniki z przygotowanym jogurtem do włączonego na ok. 40 st. C piekarnika i pozostawimy na 12 godzin. W ostateczności pojemniki można dać pod koc i odstawić w ciepłe miejsce. Po tym czasie jogurciki przechowujemy do 7 dni w lodówce.

Aby zrobić kolejną partię, należy jako podstawę użyć jednego z wcześniej zrobionych jogurtów (mamy zrobioną, a więc nie musimy kupować).

A Wy, robiliście już własny jogurcik?