Na maśle? A może na oleju?

Na czym smażycie swoje potrawy? Na tradycyjnym oleju, maśle, smalcu, a może na zdrowym oleju kokosowym?

To czego używamy do stworzenia obiadu ma wielkie znaczenie nie tylko smakowe, ale i przede wszystkim zdrowotne! Smażenie samo w sobie już jest niezdrowe. Potrawy takie są niezwykle ciężkie dla naszego żołądka i wątroby, ponieważ potrafią wchłonąć jak gąbka nawet połowę oleju z patelni, a ponadto taka technika zabija wszystkie cenne składniki, a pozostawia te niebezpieczne dla naszego organizmu. Jeśli jednak upieramy się przy zrobieniem niedzielnego schabowego;) warto zapoznać się ze zdrowszymi odpowiednikami ciężkiego oleju uniwersalnego, który jak się okazuje, powinien być zakazany!

Tłuszcze zwierzęce na patelni

Tłuszcze roślinne szybko się spalają w wysokiej temperaturze, a przy tym wydzielają dym, w którym zawarte są składniki rakotwórcze! Natomiast tłuszcze zwierzęce – takie jak smalec idealnie nadają się do smażenie, gdyż nie ulegają spalania i mogą przetrwać w bardzo wysokiej temperaturze. Trzeba jednak pamiętać o tym, że smalec jest wrogiem dla naszych żył, gdyż przyczynia się do wzrostu złego cholesterolu. Masło także jest tłuszczem zwierzęcym jednak nadaje się jedynie do krótkotrwałego smażenia np. jajecznicy, ponieważ szybko ulega spaleniu.

Na czym smażyć?

Olej kokosowy to idealny wybór do smażenia. Mimo, że zawiera kwasy nasycone, tak jak w przypadku tłuszczów zwierzęcych, to olej ten nie podnosi cholesterolu! Olej rzepakowy, palmowy oraz ryżowy również jest dobry do smażenia. Oliwa z pierwszego tłoczenia nadaje się do smażenia, ale tylko tego krótkotrwałego!

Najlepsze oleje do smażenia to te, które mają w sobie kwasy nasycone (tłuszcze zwierzęce to kiepski pomysł dla osób odchudzających się) oraz jednonienasycone. Te wielonienasycone nadają się tylko do sałatek!

Na czym nie smażyć ?

Unikajmy olejów słonecznikowych, sojowych, kukurydzianych, z pestek winogron, z pestek dyni, z orzechów włoskich czy oleju lnianego. W ich składzie większą część stanowią kwasy wielonienasycone, a więc takie, które nie nadają się do wysokiej temperatury.

Nigdy nie używajmy dwa razy tej samej porcji oleju, gdyż za każdym razem kiedy smażymy wytwarzają się i gromadzą niebezpieczne toksyny, które zagrażają naszemu zdrowiu!

Wyhoduj na Święta rzeżuchę

Rzeżucha to wielkanocna tradycja oraz symbol odradzającego się życia… Każdy ją sieje, a potem przyozdabia świąteczny stół i koszyczek. Oprócz tego, że pięknie wygląda, to jest naprawdę cenna dla naszego organizmu.

Nie masz jeszcze posianej rzeżuchy? Nie martw się. Rzeżucha może urosnąć już w ok. 7 dni, tak więc to ostatni dzwonek! Już dziś zmobilizuj się i wyhoduj na święta tą zieloną roślinkę!:)

Roślina ta ma wiele wartościowych składników i witamin takich jak: C, A, PP, B1, K, a także kwas foliowy, beta-karoten, siarkę, potas, magnez, wapń, chrom i żelazo.

Co jeszcze cennego możemy wyłapać dla naszego organizmu dzięki spożywaniu rzeżuchy?

– wzmacnia paznokcie, skórę i włosy
– pobudza apetyt
– reguluje przemianę materii
– obniża poziom cukru we krwi

Jak się zabrać za wysiew rzeżuchy?

To nic trudnego!

1. Przygotuj naczynie, w którym kiełkować będzie roślina. Może to być specjalna doniczka lub zwykły talerz.
2. Na dno naczynia wyłóż wilgotną watę lub ligninę.
3. Na sam wierzch wysyp nasiona rzeżuchy i lekko je podlej wodą. Staraj się, aby nasiona leżały jedno obok drugiego, a nie jedno na drugim.
4. Naczynie połóż w dobrze nasłonecznionym miejscu, np. na parapecie.
5. Codziennie zraszaj wodą.
5. Po ok. 3 dniach zobaczysz pierwsze kiełkujące roślinki, a po ok. tygodnia możesz już ją wykorzystać do przystrajania dań i dekoracji wielkanocnych.

*Jeśli chcesz przyśpieszyć kiełkowanie – zakryj naczynie folią spożywczą, a następnie podziurkuj wykałaczką.