dieta

Nie wszystko zdrowe… na jakie wygląda

Prawdą jest, że jesteśmy coraz bardziej świadomi w kwestii naszego zdrowia i prawidłowego odżywiania się. Jednak bardzo łatwo możemy wpaść w pułapkę bycia pro-healthy, a to z błahego powodu – ogólnie zalecane produkty żywnościowe niekiedy nie przynoszą wymiernych korzyści zdrowotnych, a nawet wręcz przeciwnie… 🙂

 

Niebezpieczeństwo „czai” się wszędzie

1)      Soki owocowe

Aby zachować dobre zdrowie należy spożywać co najmniej pięć porcji owoców i warzyw dziennie. Niektórzy do owej porcji wliczają (niesłusznie) szklankę lub więcej skoncentrowanego soku owocowego wprost ze sklepu. Gdy jednak uważnie spojrzymy na etykietkę, dowiemy się, że tak naprawdę dostarczamy organizmowi, zamiast cennych witamin, minerałów oraz błonnika, jedynie duże ilości węglowodanów! Dodatkowo, aby wzmocnić aromat i smak produktu, często dodaje się sztuczne konserwanty i barwniki. Jak widzisz, lepszym wyborem, jeśli chcesz zaspokoić pragnienie, jest przygotowanie szklanki herbaty ekologicznej, świeżo wyciśniętego soku lub zwykłej wody.

2)      Dietetyczne napoje gazowane

Nie dajcie się zwieść pozorom. Do takich produktów często dodawane są (w dość znacznym stężeniu) fosforany, odpowiedzialne za wypłukiwanie wapnia z kości i rozwój osteoporozy.

Natomiast zmniejszona kaloryczność napoju wynika z zastąpienia białego cukru- sztucznymi słodzikami m.in. aspartamem czy acesulfamem. Obie substancje są kilkanaście razy słodsze od sacharozy, dlatego już niewielkie ilości zapewniają odpowiednie poczucie słodyczy. I choć powyższe słodziki przeszły szereg gruntownych badań naukowych i oficjalnie zostały dopuszczone do użytku przez ludzi, to niewiadomo, jakie skutki niesie ze sobą długoterminowe ich spożywanie.

3)      Zbożowe batony

Blé Céréales

W gruncie rzeczy wyglądają na smaczne i zdrowe. Niestety po bliższym zapoznaniu się z informacją na opakowaniu stwierdzamy, że mamy do czynienia z chemiczną bombą z opóźnionym zapłonem 🙂

Węglowodany proste, takie jak fruktoza, są chyba najgorszym możliwym wyborem dietetycznym.

Badania przeprowadzone na studentach, którzy przez 6 dni stosowali dietę bogatą we fruktozę, pokazały dwukrotny wzrost poziomu trójglicerydów i aż pięciokrotny wzrost ilości powstającego w organizmie tłuszczu. W dodatku przemiany biochemiczne fruktozy, które zachodzą w wątrobie, przyczyniają się do wzrostu ryzyka powstania niealkoholowego stłuszczenia, wywołującego zapalenie tego organu. Czy tego pragną odchudzające się osoby?

4)      Soja

Kiedy mówię, że soja nie jest zdrowa, myślę o tej genetycznie modyfikowanej, która zawiera dodatkowo znaczne ilości  pestycydów.

Warto wyeliminować z diety takie jej źródła jak mleko sojowe czy ser sojowy. Jednak jeśli nie jesteś gotów zrezygnować całkowicie z soi, musisz szukać produktów pochodzących z długiej fermentacji nasion sojowych (takie spożywają Azjaci) jak również oznaczonych etykietką bez GMO i wolnych od sztucznych środków ochrony roślin.

5)      Masło kontra Margaryna

Konflikt zwolenników każdego z powyższych tłuszczów zdaje się nie mieć końca. Masło jest produktem pochodzenia naturalnego, zawierającym oprócz witamin i soli mineralnych, również cholesterol. Wadą jest  fakt, że nie nadaje się do stosowania w obróbce termicznej, ze względu na uwalniania się toksycznej akroleiny w czasie procesu smażenia.

Natomiast margaryna jest otrzymywana na drodze chemicznego uwodornienia (dostarczenia wodorów) tzn. płynne tłuszcze roślinne zamienia się, w powyższym procesie, na stałe produkty. Dodatkowo dodaje się niezbędne witaminy oraz inne związki chemiczne: barwniki czy konserwanty, chroniące przed jełczeniem (psuciem się) produktu. Jak widać rozwiązanie sporu nie jest tak łatwe jak „bułka z masłem”.

6)      Ryby

Wszyscy wiemy, że są dobrym źródłem cennego białka i dobrych tłuszczów.

Problemem jest to, że większość ludzi spożywa ryby hodowane na sposób fabryczny, którego jedynym zadaniem jest produkowanie na zasadzie szybciej i taniej.

Takie ryby przeznacza się wyłącznie na ubój, zatem są chowane w ciasnych, brudnych zbiornikach i karmione paszą z dodatkiem leków przeciwgrzybicznych czy antybiotyków.

Nie dziwi więc fakt, że w porównaniu z ich dziko żyjącymi odpowiednikami, takie ryby hodowlane dostarczają około 20% mniej białka, dwa razy więcej niezdrowych kwasów tłuszczowych omega 6, zmniejszających zawartość omega 3 i innych składników odżywczych . Dlatego, gdy jest to możliwe, lepiej  szukać ryb hodowanych na mniejszą skalę w niewielkich, rodzinnych gospodarstwach rybackich, które posługują się trwałymi i przyjaznymi dla środowiska technologiami hodowli ryb.

W świetle powyższych argumentów, chyba każdy z Was będzie zwracał baczniejszą uwagę na produkty, w które zaopatrujemy się na co dzień. Przecież każdy z nas przyczynia się do wzrostu poziomu świadomości konsumenckiej w naszym kraju 🙂

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *